Ks. Krzysztof o Ojcu Pio

Nie czuję zapachu fiołków, ale ufam Ojcu Pio

Odkąd pamiętam w moim domu rodzinnym zawsze była jakaś książka czy artykuł w czasopiśmie o ojcu Pio. Rodzice opowiadali mi o zakonniku, który żył jak święty. Wiedziałem, że był podobny do Jezusa nie tylko dlatego, że dużo się modlił, pościł, pomagał biednym i chorym, ale także dlatego, że Pan go wybrał, aby nosił na swoim ciele znaki męki Zbawiciela.

Kto z nas wie, że te rany nieustannie zadawały ból włoskiemu zakonnikowi i mimo upływu krwi nie umierał? Kiedyś usłyszał słowa Mistrza: „Weź udział w mojej męce” i przed pięćdziesiąt lat nosił te „drogocenne klejnoty” na swoim ciele. Stygmaty dla samego Pio były zawstydzeniem, prosił Jezusa, by mu je zabrał, czuł się niegodny cierpieć jak Jezus. Gdy jednak poprzez modlitwę i rozmowę ze swoim kierownikiem duchowym rozeznał, że Pan tego chce – przyjął tę ofiarę stając się Cyrenejczykiem XX wieku.

Jak uczeń stał się nauczycielem

Szesnastoletni Franciszek Forgione z Pietrelciny, gdy tylko przekroczył furtę klasztorną Braci Mniejszych Kapucynów szybko odczuł konieczność posiadania przy sobie kogoś, kto będzie podpowiadał mu, jak najlepiej zrealizować swoje powołanie zakonne i kapłańskie. Kierownik duchowy to ktoś, kto ma nam pomóc (a nie za nas zadecydować) odkryć naszą drogę do nieba. Najdłużej tę posługę wobec brata Pio pełnili: o. Augustyn i o. Benedykt. Ukazywali mu wartość szczerej modlitwy, szczerej i bardzo otwartej na bicie Serca Jezusowego. Pomagali mu również odrzucać to wszystko, co było podszeptem złego ducha. Czynili to wobec swojego ucznia duchowego zarówno w spotkaniach bezpośrednich, jak również za pomocą listów. W liście do o. Benedykta o. Pio prosi: „Napisz do mnie, ponieważ Twoje rady bardzo dobrze mi służą i przynoszą mi wiele dobra”.  Ojciec Pio dzięki posłuszeństwu Duchowi Świętemu, stosowaniu sugestii duchowych swoich kierowników oraz wytrwałej modlitwie szybko zmierzał do doskonałości. Dostrzegli to jego „profesorowie od ducha” i poprosili, aby i w ich sprawach o. Pio podpowiadał im wolę Bożą i do niej kierował.

Widział Boga w cierpiących

„Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego” (1J 4, 20-21). O. Pio doskonale wsłuchiwał się w te słowa Listu św. Jana Ewangelisty. Kochał Boga, ale też wszystko robił, aby nie zapomnieć o Jego dzieciach. Kochał ludzi, gdy wcześnie rano dreptał do swojego konfesjonału, aby słuchać bólu wielu serc udręczonych i nieść im dar przebaczenia Jezusowego. Im nigdy nie odmówił – wiedział, że gra z szatanem o najwyższą stawkę – o zbawienie wieczne słabego człowieka. Był świadkiem i narzędziem działania Miłosierdzia Bożego w wielu ludziach.

Inną formą służenia Bogu w człowieku był szpital, który powstał z pomysłu o. Pio. Ta wielka i nowoczesna klinika otwarta w maju 1956 roku otrzymała od o. Pio tytuł: „Dom ulgi w cierpieniu”. Wiedział, że to jest piękny dom, w którym mieszka Jezus w chorych i cierpiących. Zatopiony w Ewangelii Chrystusa szybko nakreślił charakter pracy dla personelu medycznego, mówił: „Waszym obowiązkiem jest leczyć chorych. Jeśli jednak do łoża chorego nie zaniesiecie miłości, to wątpię, czy zdołacie spełnić swą posługę... Miłość wyrażona słowem nie może być mniejsza od tej wyrażonej w konkretnym czynie... Zanieście więc chorym nadzieję, zanieście chorym Boga”.  Adoracja Jezusa w Eucharystii, trwanie w dziękczynieniu, rozmyślanie słów Pańskich, często odmawiany Różaniec, adoracja krzyża, wzywanie opieki świętych: Józefa, Michała Archanioła, Franciszka, Rity i innych, to tylko poszczególne stacje nieustannego powierzania się Bogu przez przyszłego Świętego. Często powtarzał: „Przez lekturę Pisma św. szukamy Boga, przez modlitwę i medytację Go znajdujemy”. Gdy wielu zachwycało się jego stygmatami np. bilokacją, czytaniem w myślach penitentów, lewitacją) ojciec Pio odpowiadał bez fałszywej pokory: „Jestem bratem, który się modli”.

Diecezjalne San Giovanni Rotondo

Już po raz czwarty miało miejsce spotkanie Grup Modlitwy Ojca Pio i Jego czcicieli diecezji kaliskiej w Wołczynie. Ta miejscowość położona na południu diecezji (koło Kluczborka na Opolszczyźnie) to miejsce, gdzie posługę duszpasterską sprawują kapucyni – duchowi synowie o. Pio.

Spotkanie odbywało się pod hasłem: „W komunii z Bogiem przez Słowo” i uczestniczyło w nim ponad 300 czcicieli o. Pio. Rozpoczęto od Eucharystii, koncelebrowanej w kościele św. Teresy pod przewodnictwem i z homilią prowincjała o. Jacka Waligóry. Druga cześć spotkania odbyła się w auli szkoły. Uczestnicy wysłuchali konferencji o. Tomasza Duszyca, członka Rady Generalnej Grup Modlitwy o. Pio w San Giovanni Rotondo, który nawiązał do hasła kongresu i przedstawił znaczenie słowa Bożego w budowaniu komunii, przypominając słowa o. Pio, że Grupy Modlitwy są w Kościele, z Kościołem i dla Kościoła.

Był również czas na dzielenie się uczestników doświadczeniem w temacie: „Nowa Ewangelizacja w Grupach Modlitwy św. Ojca Pio”. Po obiedzie spotkał się z czcicielami Stygmatyka biskup kaliski Stanisław Napierała, i wyraził wdzięczność tym wszystkim, którzy przynależą do Grup Modlitwy Ojca Pio i wspierają osobistą modlitwą dzieła diecezji. Rozważaniem Ewangelii o winnym krzewie i latoroślach (J 15, 1-11) zakończyliśmy spotkanie.

Dlaczego św. Ojciec Pio?

Idąc przez ziemię każdy z nas napotyka drogowskazy – to znaki prowadzące do celu. W moim życiu św. o. Pio był i ciągle jest tym, który szepcze mi do ucha: „idź – z Jezusem i Jego łaską dasz radę. Tylko nie oglądaj się wstecz. Jestem z Tobą”.

ks. Krzysztof Śliczny

[Artykuł ten ukazał się w numerze 23/2010 dwutygodnika Diecezji Kaliskiej „Opiekun”]

Czcicieli św. Ojca Pio zapraszamy do słuchania audycji ks. Krzysztofa o św. Ojcu Pio. Audycje w Radiu „Rodzina” 103, 1 FM w I czwartki miesiąca o godzinie 15:40.